czwartek, 11 sierpnia 2011

Roni i OKO-CIM przed profesjonalnym obiektywem

Wczoraj siedzibę TOZ odwiedził profesjonalny fotograf. Udało się zrobić małym wiercipiętom choć kilka fotek choć to był nie lada wyczyn. 




środa, 10 sierpnia 2011

OKO-CIM i Roni - czyli dwa maluchy oczekujące na adopcję

Nie będę za bardzo się rozpisywać ponieważ miłość dwóch kocurków widać gołym okiem na zdjęciach. Zapraszam do oglądania:









piątek, 5 sierpnia 2011

OKO-CIM - mój podopieczny

Od miesiąca jestem szczęśliwą posiadaczką nowego czarnego tymczasowego futra w domu. A historia malucha jest taka:

Do Lecznicy TOZ trafił 2 miesięczny kociak, który w wyniku kociego kataru miał poważnie uszkodzone oko. Lekarze podjęli się usunięcia gałki ocznej. Kociak pochodzi z populacji kotów wolno żyjących. Opiekunowie zdecydowali, że po zabiegu wróci do swojego dotychczasowego miejsca bytowania. Z racji tego, iż maluch garnie się do człowieka i nie jest wskazane, aby wrócił na wolność tuż po samym zabiegu przejęliśmy nad nim opiekę. Kociak trafił do domu tymczasowego insp. Magdaleny Drews, która podjęła się zebrania funduszy na jego dalsze leczenie.




Maluch w ekspresowym tempie dochodzi do siebie. Już jesteśmy po ściągnięciu szwów. Nie zachowuje się inaczej niż drugi tymczasowicz w domu. Nie widzę żadnej różnicy aby brak oczka przeszkadzał kociakowi w codziennym funkcjonowaniu!

Musli stacjonuje w nowym domu

Od dwóch dni Muslina jest w nowym domu. Jak na kierowniczkę przystało po wcześniejszych doświadczeniach obecnie jest sama jako koci przedstawiciel. Ma dwóch towarzyszy w postaci owczarków. Zamieszkała w domu z ogródkiem, kiedy przyzwyczai się do nowego otoczenia będzie mogła swoje piękne rude łapki wystawić na zewnątrz. Mam nadzieję, że to jej ostatni dom. Nowa Pani zakochała się :)

sobota, 23 lipca 2011

Mulslinka szuka ponownie domu....

Miałam wielką nadzieję, że dom do którego trafiła będzie jej ostatnim. Niestety.....
Trafiła do cudownej rodziny, która próbowała ze wszystkich sił przystosować się do nowego domownika. Musli zdominowała kocura tak mocno, że się rozchorował. Nie ma prawa się ruszyć ani na krok jeśli ona nie pozwoli. :( Kocur jest bardzo zestresowany odmawia jedzenia, nie tak to miało wyglądać. Musli jest kochana do ludzi ale widać mocno zazdrosna. Jej oferta wraca na poczekalnię. Dla przypomnienia kilka jej fotek:














wtorek, 21 czerwca 2011

Skąd się wzięła Musli ?

Kot w pustym mieszkaniu
 




Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
ze tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

Musli spędziła ok. 10 dni w schroniskowej klatce. Okazało się, że tylko jej Pani kochała ją ponad życie. Niestety odeszła pozostawiając tą rudą kulkę. Dzieci nie chciały zająć się kotką i tak oto trafiła do schroniska. Poznałam ją dokładnie w tej pozycji. W zasadzie większość czasu w takiej pozycji przebywała. Po tygodniu niejedzenia ani poruszania się po klatce zaczęłam się zastanawiać. Czy uda się jej wyjść z tego dołka psychicznego? Po kolejnych kilku dniach nie wytrzymałam.... Okazało się, że kotka nie chce jeść i siedzi cały czas skulona. Pojechała ze mną do domu.....

 

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Edziu w całej okazałości

Nie wiadomo czy Edek od zawsze był taki chudy czy dopiero od jakiegoś czasu i to ze starości. Gdy trafił na oględziny lekarskie okazało się, że posiada wszystkie zęby zepsute. Jeszcze w ten sam dzień zostały usunięte. W pyszczku panowało zapalenie dziąseł oraz nadżerki. Niestety nie chciał pobierać pokarmu i skończyliśmy na kroplówkach (podskórnych i dożylnych). W międzyczasie musieliśmy wykonać testy na choroby zakaźne. Na całe szczęście wyniki okazały się negatywne. Natomiast wyniki krwi wykazały problemy z trzustką. Więc dalej walczyliśmy. W chwili obecnej jesteśmy już na dobrej drodze. Kontynuowana jest kuracja antybiotykowa i witaminowa a apetyt w miarę powraca. Choć trzeba go prosić o to żeby zjadł. Edziu swoje marudzenie wobec miski wynagradza super charakterem. Jest kochany i uwielbia spać na poduszce, najchętniej na głowie ewentualnie pod kołdrą. Z tego co mi wiadomo Edek nigdy nie był kotem wychodzącym. Kiedy pierwszy raz wyszedł na balkon oszalał z radości. A na trawie uwielbia wyczyniać akrobacje. Bardzo się spodobała Edkowi taka opcja spędzania czasu (pod warunkiem, że jest słoneczko). 
Jeżeli ktoś z Państwa chciałby dołożyć swoją cegiełkę na leczenie Edzia prosimy o wpłaty na konto: 

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Al. Wojska Polskiego 198A
Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419
z dopiskiem "EDZIU"