niedziela, 10 kwietnia 2011

Połamany i pobity Karolek prosi o wsparcie!

 Kolejny mój podopieczny, który trafił pod czeka na pomoc. Codzienne wizyty w gabinecie nas troszkę męczą. W chwili obecnej kocurek ma ściągnięte szwy i usztywnioną łapkę. W opatrunku czekają Karolka jeszcze 4 tygodnie!
  
Zapraszam na aukcję cegiełkową:
Okaleczony i połamany Karolek walczy o życie! 
Są koty, które nad samym ranem wskakują do łóżka, radośnie witając nowy dzień. Są koty, które na przywitanie biegną z podniesionym ogonem głośno miaucząc. Są też koty, które czekają aż przyjdziesz z pracy, żeby "stuknąć" Cię swoją głową  na znak przywitania.
Ale są też koty, które chowają się w najciemniejszy kąt, podniesiona ręka to dla nich znak bólu i cierpienia. Są takie koty, które nie wiedzą, że życie nie składa się z pasma cierpień.
Jest taki kot, który nie wie, że miauczeć można nie z bólu i żalu... ale z miłości i zadowolenia.

To Karol, którego uratował cud.


Tak naprawdę nie powinno go dziś być razem z nami.
Bo jaki kot przeżyłby tyle czasu bez udzielonej przemocy? Tylko niezwykły z odrobiną nutki nadzei!
Kocur został znaleziony przy osiedlowej budce. Leżał, nie reagował na przechodzących ludzi. Ale i ludzie nie reagowali na niego.
Ile musiało minąć, aby znalazł się ktoś wrażliwy na kocie istnienie?

Człowiek o wielkim sercu zaalarmował odpowiednie osoby, kot natychmiast trafił do lecznicy.  

Okazało się, że ma złamaną lewą łapę i to w dwóch miejscach.

Nie było to złamanie spowodowane wypadkiem, bądź skokiem z wysokości. Niestety udział czynny udział miał w tym nieprzychylny kotom człowiek.
Od samego zdarzenia minęło najprawdopodobniej 10 dni ,tyle Karol musiał czekać na pomoc. Ból fizyczny połączony z ogromnym rozdarciem tego małego kociego serduszka. Zaufał nieodpowiedniej osobie, która wykorzystała to w niecny sposób. Podczas zabiegu lekarze odkryli, iż doszło do martwicy tkanek wokół złamanych kości. Na szczęście to nie przesądziło o dalszym losie łapki.


Poza ranami fizycznymi Karol doznał też wiele psychicznych. To zdarzenie pozostawiło ślad w jego zachowaniu.
Stał się ostrożniejszy, nie pozwalał się dotknąć, po prostu bał się. Wystarczyło kilka dni, aby w domu tymczasowym mógł zaufać na nowo. Tym razem nie pozwolimy, aby stała się Karolkowi krzywda.    


Szczęśliwy i najedzony, a przede wszystkim bezpieczny głośno mruczy okazując wszystkim swoje zadowolenie.
Zaczyna interesować się kocimi zabawkami.

Jednak przed kocurem długa droga do osiągnięcia pełnej radości z życia.


Czeka go kilka tygodni rekonwalescencji. Dzielnie znosi wizyty w gabinecie weterynaryjnym. Antybiotyk i witaminy codziennie podawane są w formie zastrzyków i choć nie jest to przyjemnie to Karol to znosi je z godnością. Nikt nie zastanawiał się podczas wizyt w gabinecie ile będzie to kosztować.
Operacja, zdjęcia rentgenowskie, kastracja, serie zastrzyków oraz wysokiej jakości karma.


Nie nam jest oceniać ile warte jest kocie życie.
Rachunek w lecznicy rośnie, ale mamy nadzieję, że z Państwa pomocą uda się go nam uregulować.
Dzięki Państwu każdemu poszkodowanemu możemy udzielić pomocy. Mamy nadzieję, że i tym razem tak będzie.
Każda cegiełka to nadzieja na lepsze jutro, zdrowe jutro dla Karolka.
Pomóż nam pomagać.

Można także wpłacać pieniądze bezpośrednio na nasze konto:
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Al. Wojska Polskiego 198A
Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419
z dopiskiem "Karolek"

Jeżeli chcieliby Państwo pomóc w inny sposób można kontaktować się z jego opiekunką:
tel.  510-244-149, mailowo: internet.toz@o2.pl


 

0 komentarze:

Prześlij komentarz